Poranek w szlafroku
Pierwsza herbata, otwarte okno i chwila przed początkiem dnia. O rzeczach, po które sięgamy odruchowo.

W kuchni słychać czajnik. Za oknem miasto zdążyło już ruszyć, ale w domu przez chwilę jest jeszcze cicho. Zanim pojawią się wiadomości, rozmowy i lista spraw, można otworzyć okno i sprawdzić, jakie dziś jest powietrze.
Szlafrok należy do tej krótkiej części dnia. Zakładamy go po kąpieli albo zaraz po przebudzeniu. Towarzyszy pierwszej herbacie, szukaniu książki zostawionej wieczorem i kilku minutom przy kuchennym blacie.
W ORLI wybieramy dla niego 100% len. Naturalna faktura pozostaje widoczna również wtedy, gdy tkanina układa się na ciele. Zagniecenia pojawiają się na rękawach i w miejscu przewiązania. To ślady używania, które pasują do zwyczajnego poranka.
Wersja z kapturem i bez kaptura pozwala wybrać formę bliższą własnym przyzwyczajeniom. Ważne, żeby szlafrok dawał swobodę: kiedy wyciągamy rękę po kubek, siadamy przy stole albo przechodzimy z pokoju do pokoju.
Spokojny poranek czasem trwa pół godziny. Innym razem mieści się w kilku łykach herbaty.
Dobrze mieć przedmiot, po który sięga się wtedy odruchowo.


