Zanim trafi do Twojego domu
Od pierwszej nici do rzeczy, z którą dobrze się żyje. O materiale, dłoniach i decyzjach.

Gotową pościel łatwo zobaczyć jako przedmiot. Poszwę. Poszewkę. Kilka metrów materiału zszytych w określony sposób. My wolimy spojrzeć wcześniej.
Zanim powstanie pościel, jest nić.
Najpierw materiał
Len nie zaczyna się w szwalni. Zanim można go dotknąć jako tkaniny, przechodzi długą drogę. Włókno staje się przędzą. Przędza trafia na krosno. Setki nici zaczynają układać się w powierzchnię, która później znajdzie się w domu. Ten moment fascynował nas od początku. Bo zanim pojawi się produkt, jest materiał.
A jego jakości nie da się później naprawić dobrym zdjęciem, opakowaniem ani logo. Dlatego od materiału zaczęliśmy ORLĘ.


Dotknąć przed podjęciem decyzji
Gramatura i skład są ważne. Ale tkaniny nie wybiera się wyłącznie z tabeli. Trzeba ją wziąć do ręki. Zgnieść. Zobaczyć pod światło. Sprawdzić, jak się układa. Wyprać. Poczekać. Dotknąć ponownie. Wybrany przez nas len jest zmiękczany, dzięki czemu nie musi czekać latami, aby nabrać swobodnego charakteru.
Ale nadal pozostaje lnem. Ma strukturę. Gniecie się. Pracuje. I właśnie tego od niego oczekujemy.
Potem przychodzi człowiek
Tkanina trafia do krojowni. Powstaje marker. Każdy element trzeba ułożyć tak, żeby dobrze wykorzystać materiał, zachować kierunek tkaniny i jednocześnie przygotować produkt zgodnie z konstrukcją. Potem krojenie. Szycie. Kontrola. Niektóre decyzje, które na gotowym produkcie wydają się niemal niewidoczne, wcześniej wymagają wielu prób. Jak szerokie powinno być podwinięcie?
Gdzie powinna znaleźć się metka? Jak powinien układać się zakład? Czy po pierwszym praniu proporcje nadal będą właściwe?
Prototyp nie jest gotowym produktem. Jest pytaniem.
Dopiero kiedy znamy odpowiedź, można szyć dalej.

Nie wszystko trzeba komplikować
W ORLI szukamy prostoty. Nie oznacza ona pójścia na skróty. Czasami wręcz przeciwnie. Jeśli pościel nie potrzebuje ozdobnego zamka, nie dodajemy go. Jeśli faktura materiału jest wystarczająco piękna, nie potrzebuje dekoracyjnego haftu. Jeśli detal nie poprawia użytkowania albo nie wnosi czegoś istotnego do formy, prawdopodobnie nie powinno go tam być.
Chcemy, żeby najważniejszy pozostał len.
Pierwsze pranie
Jest jeszcze jeden etap, którego nie widać na zdjęciu produktowym. Pranie. Plan jest prosty: zmierzyć prototyp, wyprać go, wysuszyć i zmierzyć ponownie. Sprawdzić zachowanie tkaniny, szwów, metek i detali. Dopiero wtedy będziemy wiedzieć więcej o produkcie, który ma później trafić do czyjegoś domu. Bo nie projektujemy go wyłącznie na moment otwarcia przesyłki.
Projektujemy go również na: dziesiąte pranie, setną noc, kolejny poranek.

I dopiero wtedy ORLA
Na końcu pojawia się metka. Opakowanie. Nazwa. Ale ORLA nie zaczyna się od logo. Zaczyna się dużo wcześniej. Od wyboru materiału. Od rozmowy z ludźmi, którzy go tworzą. Od pierwszego wykroju. Od poprawki. Od decyzji, że coś jeszcze nie jest wystarczająco dobre.
Zanim trafi do Twojego domu, chcemy dobrze poznać każdą rzecz, którą podpisujemy swoim imieniem.
Bo przedmiot zaczyna należeć do ORLI tylko na chwilę. Później ma należeć do Twojego domu.
Ilustracje wizerunkowe ORLI, w tym wizualizacje. Nie przedstawiają dokumentacji produkcji ani dostępności całego pokazanego asortymentu.


